W tej chwili nawet w podstawówce poruszany jest temat seksu i zabezpieczeń. Pada pytanie: „Po co wałkować to tyle razy?” Ja również tego nie wiem, ale zapewne spałaś/eś na tych lekcjach, więc trochę wiedzy Ci się przyda. Po skończonym kursie już wiesz, że musisz iść jeszcze co najmniej 3 razy do poradni. Tutaj uświadamiają Cię, że nadal wiesz za mało o naturalnym planowaniu rodziny. Nadal wertujemy temat, a nawet czasem zdarzy Ci się, że twoja partnerka będzie musiała robić wykresiki. Polecam już gotowe w internecie. Możesz się śmiać, ale i ty staniesz się łowcą pieczątek. Będziesz chciał mieć to wszystko jak najszybciej za sobą. Te wszystkie uświadamiania mają jednak cel. Pomyśl, że przed ślubem musisz się jeszcze dwa razy wyspowiadać. Sądzisz, że to takie proste? Już pisałem o tym, że księża potrafią zadać Ci najmniej oczekiwane pytanie. Niby po co i po jakiego… on chce wiedzieć takie rzeczy. Pamiętaj jedno. Nie musisz odpowiadać to Twoje intymne sprawy, ale… Ale bardzo możliwe, że i tak za pierwszym i dziesiątym razem nie dostaniesz rozgrzeszenia. Nachodzą Cię myśli. Co będzie lepsze. Skłamię na spowiedzi, będę miał święty sposób, czy po prostu zwiedzać konfesjonały i czekać na łaskawcę. Pozostawiam wybór już Wam.
Po tym wszystkim już tylko protokół u księdza, datki na zapowiedzi i bardzo możliwe, że staniecie oboje jak jeden mąż i weźmiecie ten ślub. Dlaczego bardzo możliwe? Bo to istny poligon i wiele par go nie przeżywa. Może lepiej. Po co mieć później problem po ślubie. Także jak widzicie organizacja ślubów i wesel to nic przyjemnego, ale życzę wszystkiego najlepszego
Masz partnera. Jesteś z nim kilka lat. Rozmyślacie o wspólnym mieszkaniu. (Pomyśl dwa razy zanim to uczynisz – rozwinięcie myśli później). Rozmawiacie o założeniu rodziny. Prosta sprawa. Przynajmniej tak się wydaje. Zacznijmy od tego, że musicie znaleźć sale weselną. Wiele osób w tym miejscu będzie narzekać, że terminy są pozajmowane, itp. Wydaje mi się, że to najmniejszy problem. Zawsze znajdziecie to czego właśnie szukacie. Owszem trzeba to zrobić wcześniej, ale gdy jest już załatwione nikt nie zajmie Wam terminu. Oczywiście dochodzi do tego orkiestra, kościół. Te elementy również trzeba załatwić wcześniej. I gdy masz już to załatwione i wydaje ci się, że złapałeś byka za rogi – w tym przypadku już nic gorszego Cię nie spotka… Zaczyna się najgorsze. Załatwianie formalności. Musicie załatwić potwierdzenie chrztu. Jedziecie do własnej parafii i go uzyskujecie. Nie zapomnijcie również o potwierdzeniu bierzmowania. To również w tej samej parafii. Przydałoby się mieć również potwierdzenie Waszych narodzin. Dochodzi do tego jeszcze potwierdzenie z urzędu cywilnego, że nie jesteście w związku małżeńskim z kimś innym. Jeśli mieszkacie, w tej samej miejscowości od urodzenia to nie zajmie Wam dużo czasu. Gorzej gdy mieszkasz teraz na drugim krańcu Polski.
Musisz się przygotować duchowo do tej jakże wielkiej uroczystości. Wysyłają Cię prawie jak na front na kursy przedmałżeńskie. Powiem Wam, że to nie musi być wyrok. Naprawdę księża potrafią je prowadzić. Jest przyjemnie i czasem zabawnie. Moja rada. Popytajcie znajomych, popytajcie na większym forum gdzie najlepiej iść. Taka wiedza da Wam pewność, że nie będziecie przysypiać na takich kursach. Niestety nieodzowną częścią takich kursów jest nauka jak korzystać z kalendarzyka - a przepraszam jak stosować zdobyczy nauki w planowaniu rodziny. Pomocne zalecenia, pomocne wykresy i definicje. Zastanawiające jednak dlaczego tak bardzo nagminnie powtarzane, że to metoda naturalnego zabezpieczania się i wszystko co nie ma z nią związku jest złe.
